Ku Twórczej Nicości V

NOVATORU

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy w nabożnych świątyniach demokracji, burżuazja uklękła po prawicy socjalizmu, ta spokojnie wyciągnęła się na łożu przeświadczenia, by śnić swój absurdalny sen o pokoju. Ale proletariusze, którzy utracili swą szczęśliwą niewinność racząc się socjalistyczną trucizną, pokrzykiwali z lewej strony, zakłócając niezmącony dotąd sen idiotycznej i przestępczej burżuazji.

Tymczasem, na wyżej leżących wzniesieniach myśli, włóczędzy idei zwalczyli mdłości, ogłaszając zaś to, coś na podobieństwo grzmiącego śmiechu Zaratustry odbiło się złowrogim echem.

Aby wszelkie stare wartości z mroków czasu zostały pogrzebane, ludzką myśl musiałby spenetrować duchowy wiatr na wzór huraganu, zdolny wywindować żywotność uszlachetnionych instynktów ponownie w pełne słońce świeżej myśli.

Ale, oto nadeszła pobudka, burżuazyjne ropuchy zrozumiały, że jakieś niepojęte stworzenie, nawołuje z wysokości, zagrażając ich pierwotnemu istnieniu. Tak: zrozumieli, że owa istota nadciągnęła z wyżyn niczym głaz, ryk, groźba.

Odgadli, że ten satanistyczny skowyt opętańczych zwiastunów czasu, był zapowiedzią wściekłej nawałnicy, rozpętanej na skutek odnowionej woli kilku samotników, która eksploduję w wnętrznościach społeczeństwa by zrównać je z ziemią.

Nie zrozumieli jednak, (i nie zrozumieją tego nigdy, póty nie zostaną zmiażdżeni) że to co obeszło świat było potężnym skrzydłem wolnego życia, w którego biciu rozbrzmiewała śmierć „człowieka burżuazji” i „człowieka proletariatu”, ponieważ wszyscy oni mogli być „wyjątkowi” i „powszechni” równocześnie.

I to był powód, dla którego burżuazja całego świata zabiła w swoje dzwony, wykonane z metalu ukutego w fałszywym idealizmie, wzywając do masowej mobilizacji.

Zgromadzenie było ogólne…

Zebrała się cała burżuazja.

Zgromadzili się wśród oślizgłego sitowia rosnącego na trzęsawisku wspólnych kłamstw. Tam właśnie, w błotnistej ciszy, postanowili wytępić proletariackie żaby, swoich sługów i przyjaciół.

W tej okrutnej intrydze, wszystkie strony były uwielbione w Chrystusie i demokracji.

Wszyscy byli apostołowie żab także opowiadali się za uczestnictwem. Wojna została przesądzona i książę czarnych żmij pobłogosławił bratobójcze armie w imię Boga, który rzekł był „Nie zabijaj”, w czasie gdy symboliczny wikariusz śmierci poprosił swą boginie do tańca na ziemi.

Wtedy to socjalizm- jako umiejętny akrobata i praktyczny żongler- uczynił krok naprzód. Skoczył na napięty drut sentymentalnej spekulacji politycznej z czołem okalanym czernią, a ubolewając i lamentując rzekł w ten mniej więcej sposób: „ Jestem najzagorzalszym wrogiem przemocy.

Jestem wrogiem wojny, a także wrogiem rewolucji. Jestem wrogiem krwi.”

A kiedy po kolejnych wypowiedzianych słowach o „pokoju” i „równości”, o „wierze” i „męczeństwie”, o „ludzkości” i „przyszłości”, zaintonował pieśń na motywach „tak” i „nie”, pochyliłswą głowę i załkał.

Załkał Judaszowymi łzami, które nie przypominały nawet „umywania rąk” Piłata.

I żaby odeszły …

Odeszły ku sferom ostatecznej ludzkiej podłości. Odeszły w stronę błota okopów.

Odeszły…

A wtedy nadeszła śmierć!

Pijana od krwi, odprawiała na ziemi dziki taniec.

Przez pięć długich lat…

Działo się to podówczas, kiedy wspaniali włóczędzy ducha, zdjęci zupełnie nowym obrzydzeniem, ponownie skierowali swe wolne orły na zawrotne wzniesienia w samotność ich odległych lodowców, by tam śmiać się i ciskać przekleństwa.

Nawet duch Zaratustry –najautentyczniejszy kochanek wojny oraz najszczerszy przyjaciel wojowników- musiał pozostać dostatecznie zdegustowany i pogardliwy, gdyż ktoś posłyszał jego wołanie: „Winiliście mi być z tych, których oko ustawicznie wroga wypatruje – swego wroga. A w niejednym z was rodzi się nienawiść z pierwszego wejrzenia. Swego wroga szukać powinniście, swoją wieść wojnę o swoje myśli! A gdy myśl wasza polegnie, winna wasza rzetelność jeszcze tryumf tego święcić!”

Ale niestety, heroiczne kazanie wyzwalającego barbarzyńcy spełzło na niczym.

Ludzkie żaby nie wiedziały, ani jak odróżnić własnego wroga, ani jak walczyć za własne idee( Żaby nie posiadają idei!)

Co więcej, nie rozpoznając własnych wrogów, ni swoich idei, walczyli w służbie żołądków swych braci w Chrystusie, gwoli równym im w demokracji.

Walczyli między sobą, ku uciesze swego wroga.

Abel, wskrzeszony, umarł dla Kaina raz drugi.

Acz tym razem, z własnej ręki.

Dobrowolnie…

 

Dobrowolnie, gdyż mógł się zbuntować, lecz uległ i nie podołał…

Ponieważ mógł powiedzieć: nie!

Bądź tak!

Ponieważ mówiąc: „nie” zyskałby siłę!

Ponieważ mówiąc: „tak”, kłamstwo mogłoby sprawić, że „uwierzyłby” w sprawę o którą walczył.

Ale on nie był w mocy rzec „tak” lub „nie”.

On dał za wygraną!

Z tchórzostwa!

Jak zwykle!

Dał za wygraną…

Chylił się ku śmierci!…

Nie mając pojęcia czemu.

Jak zwykle.

I śmierć nadeszła…

By odprawiać na ziemi swój taniec przez pięć długich lat!

Balowała na ten swój paskudny sposób w błotnistych okopach każdego zakątku świata.

Tańcowała obuta w pioruny…

To tańcowała, to się śmiała…

To się śmiała, to znów tańcowała…

Przez pięć długich lat!

Och! Jak trywialna jest śmierć, która tańczy nie uskrzydlona ideą.

Co za idiotyczna rzecz umierać, nie wiedząc dlaczego…

Widzieliśmy ją kiedy tańczyła- tą Śmierć. A była to czarna Śmierć, pozbawiona przejrzystości światła.

Była to Śmierć bez skrzydeł!

Jakże brzydką i wulgarną była…

Jak niezgrabny był jej taniec…

 

Ale pomimo tego tańczyła dalej!

A jak ich kosiła -w tańcu- wszystkich zbędnych i całą tę większość. Wszystkich tych- prawił wielki wyzwoliciel- dla których państwo zostało wymyślone.

Ale na nieszczęście! Nie skosiła wyłącznie ich…

Śmierć- w celu pomszczenia państwa- skosiła także tych, którzy nie byli bezwartościowi, także tych, którzy byli niezbędni!…

Ale ci którzy nie byli bezwartościowi, ci nie wywodzący się z większości, ci którzy polegli wymawiając „nie”! Ci będą pomszczeni.

Pomścimy ich.

Pomścimy ich ponieważ są naszymi braćmi!

Pomścimy ich ponieważ polegli z gwiazdami w oczach.

Ponieważ umierając, zaczerpnęli łyk słońca.

Słońca życia, słońca walki, słońca idei.

 

 

(Visited 20 times, 1 visits today)