Ku Twórczej Nicości VII

NOVATORU

Wojna!
Pamiętasz ją?
Co stworzyła ta wojna?
Oto co stworzyła:Kobieta sprzedała swe ciało i nadała prostytucji miano „wolnej miłości”.
Człowiek, który „lawirował” między fabrycznymi pociskami i głosił wzniosłe piękno wojny, swoje tchórzostwo okraszał mianem:”delikatnej przebiegłości i heroicznego sprytu”

Ten, który od zawsze żył w nieświadomości hańby, w tchórzostwie, w upokorzeniu, w obo-jętności i mizernej rezygnacji, złorzeczący najmniejszym przejawom zuchwałości- którymi to nieustannie pogardzał, gdyż sam nie był w stanie uchronić swojego brzucha od rozerwania na strzępy przez broń , którą w kłamstwie fabrykował za podły kęs chleba.
Bowiem nawet żebracy ducha- ci którzy w celu ogrzania się nieprzerwanie trwali na zewnątrz, podczas gdy ta bardziej szlachetna część ludzkości przekraczała próg piekła na ziemi- ci pokorni i oddani słudzy swojego tyrana, ci nieświadomi oszczercy wyższych umysłów, nawet oni, że tak powiem, nie chcieli odchodzić.
Nie chcieli umierać.
Wili się, płakali, błagali, modlili!
Ale wszystko to na mocy niskiego instynktu, bezsilnej i zwierzęcej samozachowawczości, ograbionej całkowicie z heroicznego ryku buntu, natomiast nie z kwestionowania świetniejszego człowieczeństwa o subtelnej głębi uczuć i duchowym pięknie.

Nie, nie, nie!
Nic z tych rzeczy!
Żołądek!
Wyłącznie ten zwierzęcy żołądek!
Burżuazyjny ideał -proletariacki ideał- żołądek!
Natomiast w międzyczasie nadeszła śmierć…
Przyszło jej odprawiać swój taniec na tym świecie nieuskrzydloną żadną ideą.
I tańczyła…
To tańczyła, to się śmiała.
Przez pięć długich lat…

I choć na granicach nieuskrzydlona śmierć tańczyła pijana od krwi, w domu, w świętej apsydzie wewnętrznego frontu -w powszechnych „dziennikach” kłamstw- cudowna moralność i material¬na ewolucja była deklamowana i odśpiewywana przez nasze kobiety z duchowych szczytów na które wspięły się stopy naszych bohaterskich i chwalebnych żołnierzy. Tych, którzy polegli łkając, nie wiedząc nawet „dlaczego”.
Ileż to okrutnych kłamstw, jak wiele ordynarnego cynizmu tych ponurych umysłów demokra-tycznego społeczeństwa i państwa wymiotującego w „dziennikach”
Któż pamięta wojnę?
Gdy kruki kruczały…
Kruki oraz sowy!
A tymczasem śmierć tańczyła!
Tańczyła nieuskrzydlona ideą! Ideą niebezpieczną, która wydaje owoce i zbiera plony. Tańczy-ła…
Tańczyła i śmiała się!
A jak ona kosiła -tańcząc- tych zbędnych. Całą te większość. Tych dla których wynaleziono państwo.
Lecz niestety! Dosięgła nie tylko ich.
Skosiła również tych, których oczy mieniły się promieniami słońca, tych, którzy za swoich uczniów obrali same gwiazdy!

 

 

 

 

 

(Visited 26 times, 1 visits today)